Wydawnistwo AUSTERIA
Wydawnictwo AUSTERIA
English version

Stulecie urodzin Zuzanny Ginczanki


Drukuj: Stulecie urodzin Zuzanny Ginczanki
Poleć znajomemu: Stulecie urodzin Zuzanny Ginczanki

9 marca 2017 r. Zuzanna Ginczanka skończyłaby sto lat. Fundacja Miasto Literatury i Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego zorganizowały dwudniowe obchody tej rocznicy » – liczne wydarzenia artystyczne, literackie oraz naukowe: sesję naukową, performance poetycki Pokój Ginczanki, spotkanie Poeci i Poetki dla Ginczanki, publiczną prezentację słuchowiska o Poetce i pokazy filmów – a Jarosław Mikołajewski udostępnił nam jeszcze jedno wspomnienie ze swoich podróży śladem Ginczanki:


Z Marią Drue spotykam się w Londynie. Jest piękna, elegancka, uprzejma. Łagodna. Znam ją dzięki Michaelowi Gielecie, przyjacielowi, który jest pięknym człowiekiem i cudownym reżyserem teatralnym, z którego Bóg raczy wiedzieć dlaczego nie korzystają polskie teatry. Maria Drue przyjmuje mnie w ładnym domu na peryferiach miasta. Była pewna, że to, co najważniejsze, spisała w książce, we wspomnieniach. Dwa miesiące temu, w Warszawie, mówię coś o Ginczance. Że byłem w Równem, chodząc jej śladami. Ofiarowuję pani Marii Notes Zuzanny Ginczanki, który wydałem w Austerii. „Pamięta pan, co pisałam o Równem, prawda?”, pyta Maria Drue. Nie pamiętam. Dopiero nazajutrz pani Maria przyznaje, że zapomniała o Równem napisać. Mówi mi o nim teraz. Maria Drue – aktorka i muzyk - w 1939 roku miała 16 lat. Mieszkała w Krakowie. W wakacje była z mamą na wypoczynku w Krynicy. Tam poznały inną żydowską rodzinę, z Równego. Zaprzyjaźniły się, tym łatwiej, że w tej rodzinie („nie pamiętam, jak się nazywali, ale chodzi mi po głowie nazwisko Rosen…”) była rówieśnica pani Marii. Nie, nie pamięta imienia dziewczynki... Kiedy wybuchła wojna, za namową ojca, krakowskiego adwokata, postanowiły z mamą jechać do tej rodziny („przecież – mawiał ojciec – wojna potrwa najwyżej kilka tygodni”). W Równem dostali od „Rosenów” pokój, byli tam trzy tygodnie. Maria widziała, jak do miasta wchodzą radzieccy żołnierze. „Budzili współczucie – mówi dziś w swoim domu w Londynie. – Źle ubrani, słabo uzbrojeni, choć na czołgach… Nie, entuzjazmu widać nie było, ani u żołnierzy, ani u mieszkańców Równego”. Najbardziej pamiętna chwila całego pobytu: pierwszy pocałunek. Podczas pocałunku chłopak zorientował się, że Marysia ma w ustach cukierka. Powiedział, że dwie przyjemności na raz to za dużo, że musi wybierać: cukierek lub pocałunek. Maria wypluła cukierka. Maria Drue pamięta, że któregoś dnia zobaczyły z daleka kogoś utrudzonego, nad którego zmęczeniem nawet się litowały. Okazało się, że to ojciec. Przyjechał, żeby zabrać je do Lwowa. Co dzień chodził na dworzec, żeby sprawdzić kiedy odjeżdżają pociągi osobowe. Aż znalazł. Towarowy, którym jednak mogli pojechać w końcu do Lwowa… Tyle. Nic więcej. Choć jest jeszcze coś: pani Maria pamięta beżowy, może kawowy kolor kamienic. I jakąś dziurę w ścianie. Może szczelinę. „Może – sugeruję – otarłyście się o siebie z Zuzanną…” „Może, któż to wie…”

Księgarnie Austerii: Kraków, ul. Józefa 38 », Budapeszt, Nagy Diofa 30-32»
Kraków, ul. Szeroka 6, tel. 012 411 12 45, austeria@austeria.pl