Podróż do Rosji

44,00 

ILOŚĆ SZTUK
Kategorie: ,

„Rok 1926 był dobrym momentem na wizytę w Związku Radzieckim – rozkwit NEP­‑u, czas poluzowania gospodarczego i w związku z tym rozbudzenie życia obywatelskiego po czasie wojny domowej, głodu i terroru. Jak wszyscy myślący młodzi ludzie wówczas w Europie, Roth był bardzo zaciekawiony sowieckim eksperymentem. Teorie i doktryny polityczne bolszewików mniej go interesowały wszelako niż konkret ludzkiego życia. Znał dobrze wszystkie hasła, ale żeby ocenić wiarygodność rewolucji, chciał zobaczyć jej codzienność. (…) Roth jest mistrzem krótkiej formy literackiej (…) Pisze w swoich korespondencjach z Rosji o sprawach, o których zwykle mówi się, patrząc z dystansu na kształtowanie się nowego świata w krainie rządzonej przez bolszewików – na przykład o rewolucji obyczajowej i emancypacji kobiet, ale też o tym, co można zobaczyć, patrząc tylko z bliska, będąc na miejscu – na przykład o muchach w Astrachaniu (pasjonująca lektura!). A każdy temat opowiedziany jest bez zbędnego słowa, bo ograniczona długość tekstu narzuca dyscyplinę. Tłumaczenie Małgorzaty Łukasiewicz wspaniale oddaje wymuszoną przez gazetową objętość felietonu muskularność prozy Rotha”.

Jan T. Gross, Rosyjska lokomotywa nie gwiżdże, ale wyje…

„Bez tej cukierni nie mógłbym pracować, najważniejszym materiałem piśmienniczym jest kawa.  M u c h y  natomiast są zbędne. Mimo to były, rano, w południe i wieczorem. Muchy, nie ryby, stanowią dziewięćdziesiąt osiem procent astrachańskiej fauny. Są całkiem bezużyteczne, nie są przedmiotem handlu, nikt z nich nie żyje, one za to żyją z wszystkich. Gęstą czarną chmarą obsiadały potrawy, cukier, szyby okienne, porcelanę, resztki, krzaki i drzewa, bajorka błota i kupy gnoju, a nawet gołe obrusy, na których ludzkie oko nie dostrzeże nic pożywnego. Muchy potrafią rozlane zupy, dawno zaschnięte cząstki materii siorbać z molekuł jak z łyżki. Muchy, statecznie zadumane, siedzą tysiącami na białych koszulach, jakie tu przeważnie noszą mężczyźni, nie zrywają się do lotu, gdy ich gospodarz się rusza, dwie godziny siedzą mu na ramieniu, te astrachańskie muchy pozbawione są nerwów, mają w sobie spokój dużych ssaków, na przykład kotów, oraz swoich owadzich wrogów, pająków…”

Joseph Roth, Dziwy Astrachania

Autor

Przekład

Małgorzata Łukasiewicz

Wstęp

Jan T. Gross

Ilość stron

216

ISBN

978-83-7866-233-4

Oprawa

twarda