Przypominanie, nazywanie, znikanie

Monika Braun – aktorka, kulturoznawczyni, pisarka. Ukończyła studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu, doktorat obroniła na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracuje między innymi na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Malarstwo, rzeźbę i grafikę czyta jak inscenizację, w teatrze – artystycznym i życia codziennego – wypatruje obrazów i plastycznych performansów, w swoim pisarstwie używa dramaturgii sztuk wizualnych oraz wizualności dramatów.
Opublikowała dotychczas książki: „Gry codziennie i poza codzienne… O komunikacyjnych aspektach aktorstwa”, „Wrocław – Jerozolima – Wrocław” (opowiadania razem z Lvem Sternem), „Mona. Opowieść o życiu malarki”, „Podróże do wielu odległych światów, czyli lekcje projektowania graficznego według Jana Jaromira Aleksiuna”, „CiSz: 70 lat obecności Ceramiki i Szkła na Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych”, „Migrena. Kronika rodzinna” (Austeria), „Uwierzyć w niemożliwe. O witrażach Teresy Marii Reklewskiej”, „Podróżnik. O życiu i szkle Kazimierza Pawlaka”, a także liczne artykuły o teatrze i sztukach wizualnych.

Kiedy tylko mogę, wsłuchuję się i wpatruję w osobliwość materii, nie stosując zresztą podziału na ożywioną i nieożywioną. W obu jej postaciach dostrzegam tak życie z jego zmiennością, jak i śmierć w swoim zastyganiu, rozpadzie. Szczególnie w formach zmęczonych, schyłkowych, zmarnowanych. Opisuję dziczejące jabłonie, przetarte prześcieradła, marszczącą się skórę, odmawiające posłuszeństwa ciała, umysły tracące sprawność narzędzi poznania. Także niszczejące domy, przedmioty, których funkcje i nazwy znikają, zdarzenia, które nie wiadomo, czy były takie, czy może inne. Pozwalam im płynąć poprzez słowa, aby znalazły właściwy sobie kształt. Wydają mi się piękne, wzruszające. Wcale nie brzydkie czy smutne. Niczego nie udają. Nikomu nie przyjdzie do głowy poddawanie ich jakimś rygorom. W tym nieco kalekim stanie są blisko siebie: ludzie, ptaki, rośliny, kamienie, dzianie się i przemijanie. Nie rozgraniczam też ostro dawnego i obecnego. Po co? Wspomnienia i opowieści o minionym są sposobem przyglądania się teraźniejszości, ona z kolei pozwala inaczej układać niegdysiejsze zdarzenia i myśli. Zresztą są tym samym strumieniem istnienia. Tak jest w esejach zebranych w tej książce. Przypominam sobie w nich bywanie w różnych zakamarkach rzeczywistości, próbuję nazywać przeżycia i przedmioty, a potem pozwalam im zniknąć, co jest, jak mi się zdaje, naturalnym etapem metempsychozy materii i ducha.

Autor

Format

120 x 205 mm

Oprawa

miękka

Może spodoba się również…