Z jego poezją zetknęłam się w połowie lat sześćdziesiątych, w klasie maturalnej, lecz poza szkołą i, potem, poza studiami. Był pisarzem zakazanym. Nastał czas procesów politycznych, uwięzienia Modzelewskiego i Kuronia, rozrzedzonego powietrza, utraty październikowych swobód. Zwroty zaczerpnięte z Ocalenia, Światła dziennego, obu Traktatów – moralnego i poetyckiego stały się naszym językiem intymnym. Rozpoznawaliśmy się po nich tak, jak po wymianie tajnego hasła rozpoznaje się „swoich”. W nich znajdowaliśmy klucze do świata.
Barbara Toruńczyk

