Wielu z nas, historyków i ludzi książki, zastanowiwszy się chwilę, mogło by stworzyć swój własny katalog rękopisów zaginionych. Ów indeks dzieł bezpowrotnie utraconych, wśród których będą dokumenty o randze państwowej, kroniki, traktaty, rozkazy, a obok nich osobiste drobiazgi, notatki, listy, pamiętniki, rejestry wydatków, dzienniki podróży.
Takie indeksy rękopisów utraconych tworzymy na kanwie naszej wiedzy fachowej, doświadczeń zawodowych. Wplata się w nie historia rodzinna i przeżycia własne, gdy przypominają się nam metryki, świadectwa szkolne, indeksy, listy, dokumenty wojskowe dziadka, zeszyt babci z przepisami. Tak niedawno tu były, tu, w tej szufladzie, albo w tym pudełku, w tej walizce wyekspediowanej na strych… Ile to lat temu? Po pogrzebie? Przed przeprowadzką? Podczas remontu? Przed powodzią tysiąclecia?
Ale papierów już tam nie ma i tylko my jeszcze pamiętamy ten staroświecki dukt pisma, te koperty z wojennymi stemplami i znaczkami nieistniejących dziś państw.
Karolina Grodziska

