Sena

20,00 

ILOŚĆ SZTUK
Kategoria: Tag:
Bogdan Frymorgen (1962) – kurator i wydawca, autor albumów fotograficznych i wystaw, studiował anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Przez dwadzieścia cztery lata pracował dla Serwisu Światowego BBC. Mieszka w Londynie, jest korespondentem radia RMF FM. Współpracuje z wieloma instytucjami kulturalnymi w Polsce. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików i rady nadzorczej Żydowskiego Muzeum Galicja w Krakowie.

Zawsze w takich chwilach człowiek liczy na to, że ktoś pomoże mu podjąć trudną decyzję. Patrzyliśmy bezradnie na Senę. Choć zazwyczaj dostawała szału w przychodni – nie lubiła wizyt u weterynarza – tym razem spokojnie leżała na metalowym stole. „Daj nam jakiś znak. Powiedz, że to słuszne, co zamierzamy zrobić” – szeptała do ucha Seny żona, wciągając w siebie cały jej zapach. Głaskaliśmy ją po głowie. Chwilami nasze dłonie spotykały się w przelotnym uścisku, choć oczy unikały spojrzenia. Wiedzieliśmy, że pomoc znikąd nie nadejdzie. Decyzja należała do nas.

[fragment książki]

 

RECENZJE

„Mam sukę Senę, ale nie jestem jej właścicielem. Brzydziłbym się takim układem. Bardziej to ja należę do niej niż ona do mnie. Dzięki psu moje życie stało się lepsze i pełniejsze – jakbym doświadczył istnienia równoległego świata” – pisze Bogdan Frymorgen w swojej książce Sena.

Miłość. Rozumna, wszechogarniająca, totalna. Miłość, w której są pokłady aktywnej czułości, złoża kochania kogoś, kto musi zgodnie z dyktatem natury, odejść pierwszy.

„Wiem, że istnieje bariera czasu i gatunku, której nie da się oszukać. Sena odejdzie przede mną. Pozostanie po niej zapach, legowisko i ogłuszająca pustka”.

Miłość międzygatunkowa. Czym jest dla człowieka to kochanie kogoś, kto ostatecznie człowiekiem nie jest i jego instynkt w pierwszej kolejności – jak pisze Frymorgen – idzie do brzucha, a potem dopiero do serca? Czym jest uczestniczenie w procesie odchodzenia kogoś z kim nie możemy wymieniać słów, które niosą w sobie ładunek znaczeń zrozumiały dla obu stron? Czym jest śmierć zwierzęcia, która jest dla nas śmiercią domownika, przyjaciółki, albo mówiąc wprost – bo przecież tak czujemy – śmierć człowieka? Bo w gasnących oczach psa, gaśnie takie samo życie. Doświadczyłem tego, kiedy na naszych rękach umierał nasz pies. Tak jak Senę Bohdana Frymorgena zabił go nowotwór. Zostaliśmy z tą śmiercią jak z ciemną chmurą, która na zawsze już zadomowiła się na niebie, po którym płyną nasze sprawy.

Frymorgen napisał kilkadziesiąt stron prozy, która jest poematem o miłości, pamięci i utracie. Jest w tej opowieści naturalna i pogłębiona elegijność. Frymorgen świetnie czuje się w tej formule. Tyle że w Senie – takie mam przeczucie – wszytko wydarza się naprawdę. Nie ma tutaj miejsca na zmyślenie. Jest ckliwość, która zdarza się Frymorgenowi, kiedy pisze o sprawach ostatecznych. Ale to jest ckliwość pięknie skrojona. Ckliwość uzasadniona, bo jak pisze Frymorgen:

„Łatwo uwierzyć, że pies jest człowiekiem. Wydaje nam się, że milczy bo nie ma nic do powiedzenia. Widzimy w nim siebie”.

Z drugiej strony świadomość, że pozostajemy w jakimś obszarze w innych wymiarach. Nasze kosmosy to są jednak światy równoległe. Frymorgen doskonale to obrazuje, ukazując psa jako kogoś, kto jest dla „stada” spoiwem.

Wspaniałe, oszczędne w środkach epitafium dla kogoś, kto był nie tylko przyjaciółką, ale też – a może przede wszystkim – nauczycielką istotności i uważności.

Koniecznie przeczytajcie. Cudowne świadectwo ludzkiej dobroci i psiej mądrości.

Marcin Zegadło

 
 

Kilka tekstów, kilka zdjęć, niewiele ponad trzydzieści stron. Ktoś mógłby rzec, że to mało, a jednak nie jest to niewiele. Bo słowa mierzące się z ostatecznością pożegnania, rozrastają się, symbolicznie zwiększają swoją objętość, przywołują obrazy własnych doświadczeń, dzięki którym rozstanie opisane w książce zamienia się w ponowne przeżywanie tego odchodzenia, jakiego być może i my byliśmy świadkami. Bogdan Frymorgen opowiada o śmierci psa. Tytuł publikacji to imię zwierzęcia. Kolejne teksty, poprzedzone charakterystycznymi, nieco zamglonymi, a przez to sugerującymi ów stan „pomiędzy”, zdjęciami, to próba opowiedzenia sobie, ale i psu, którego już nie ma, co się właściwie stało. To intymne świadectwo ludzko-zwierzęcej przyjaźni, nieprzygotowania do rozstania, braku akceptacji końca, próba rekonstrukcji rytuałów codzienności znaczonych psim towarzyszeniem, i wreszcie stopniowe odkrywanie namacalnego niemalże charakteru samotności, która otacza i osacza po odejściu Seny. Autor nie nadużywa wielkich słów, nie epatuje emocjami, nie narzuca czytelnikowi swojej rozpaczy, a jednak gdzieś w tle tego krótkiego zbioru impresji o śmierci kryje się głęboka prawda o tym, co najważniejsze, co pokazuje nam sens istnienia, co otwiera na inność i pozwala na oswojenie w bliskości i byciu razem.

Sena to publikacja, której siła oddziaływania i uniwersalność przesłania zostały potwierdzone najpierw w mediach społecznościowych (pierwodruk), potem w formie książkowej. Jednak nie tylko w tym podwójnym umiejscowieniu zawiera się istotny punkt zaczepienia, dzięki któremu współczujemy, współodczuwamy, dzielimy emocje. Frymorgenowi udaje się także wyeksponować ważność zwyczajności i istnienia zwierzęcia, a upodmiotowienie w tym przypadku jest oczywistością, dzięki której biografia Seny wybrzmiewa mocniej i bardziej przejmująco.

Bernadetta Darska

Autor

Fotografie

Bogdan Frymorgen

Oprawa

miękka

Format

120 x 205 mm

Ilość stron

44

ISBN

978-83-7866-517-5

Rok wydania

2022

Możesz lubić także…